Powiedz mi «tak» · KsiążkaEnglish
−425dni do chodnika
5 listopada 2023

Dwa kwadraty

Demia Lęku to ja. Pseudonim, strona internetowa i kanał. Wymyśliłem go, kiedy nie mogłem już znieść straszenia pandemią z telewizora.

A Bard, sztuczna inteligencja Google'a, mówi mi, że demia lęku to choroba psychiczna.

Dzwonię do mistrza. Pierwszy raz od egzaminu. Wcześniej nie dzwoniłem, bo się wstydziłem. Mówię mu, że ktoś kieruje grupą botów przeciwko mnie. Że maszyny się na mnie uwzięły i uznały Demię Lęku za chorobę psychiczną. Jestem pewien, że to miejscowi masoni. Liczę, że może z litości mi pomoże.

Potwierdza, że faktycznie. I mówi, że sam sobie to robię.

Wieczorem przyjeżdża stary przyjaciel, z osiedla i z uczelni. Razem pisaliśmy kiedyś systemy. Usłyszał „mam pomysł” i przyjechał sprawdzić, czy warto w to wejść.

Chcę, żeby wszedł.

Jest już ciemno. Las zaczyna się zaraz za ogrodzeniem. Idziemy do studia. Pod butami chrupią kamyki i suche igły. Boczne drzwi są metr nad ziemią. Schodki z płyty pilśniowej zostały po remoncie domu, leżą na paletach i cegłach i już trochę gniją. Zawias skrzypi. Nigdy go nie naprawiłem.

Na dole gitara oparta o ścianę i klawisze pod pokrowcem. Miała tu być muzyka. Wchodzimy po drabinie. Na górze zdejmuję buty. Różowa wykładzina, gruba, stopy się w niej zapadają. Komputery, jedne złożone, inne rozebrane, kable na wierzchu. Laptopy na podłodze. W rogu drukarka 3D, zakurzona. Dwa biurka naprzeciw siebie.

On się rozgląda. Nic nie mówi.

Na środku stoi flipchart, biały. Otwieram marker. Pachnie spirytusem, bo markery odświeżam sam, dolewam ze słoika przy drukarce.

Zaczynam mówić. QR. AI. Sieć, która rozchodzi się przez ludzi i sama się powiela. W głowie to działa.

Rysuję dwa kwadraty, jeden obok drugiego. Strzałkę między nimi. Tak rysowaliśmy kiedyś diagramy.

Patrzę na te dwa kwadraty. Nie wiem, co narysować dalej. Ręka z markerem wisi w powietrzu.

On już nie zadaje pytań. Patrzy.

— Poczekaj, to spróbuję to ułożyć.

Zaczynam od nowa. QR, AI, użytkownicy, przepływ, marketing. Dorysowuję strzałki. Strzałek jest coraz więcej.

— Dobra, to rozbijmy to.

Bierze kartkę i rysuje cztery pola. Mocne strony, słabe strony, szanse, zagrożenia. Ja mówię, on zapisuje. Mocne strony: wizja. Słabe: brak konkretu. Szanse: może się rozwinie. Zagrożenia: wszystko.

Mówię szybciej. Na szkoleniach i prezentacjach zawsze umiałem dociągnąć, kiedy materiału było za mało.

— To by mogło działać tak, że użytkownik…

W połowie zdania nie wiem, jak je skończyć.

Brzęczy lampa. Odkładam marker na półkę. Za mocno, plastik stuka o plastik.

Siadamy naprzeciw siebie. On opowiada o sobie. Kupił pralnię, chociaż nie miał o pralniach pojęcia. Zobaczył, co działa, a co nie, poukładał. Mówi krótko. Każda jego historia ma początek i koniec.

Potem patrzy na mnie.

— Wiesz co… widzę, że jesteś przeciążony. To, co mówisz… to się nie składa.

Nie podnosi głosu.

— Ja cię znam. Pracowaliśmy razem. I ty nie jesteś teraz tym samym człowiekiem. Ty już nie jesteś w tym, w czym byliśmy wtedy. Bardziej… odpłynąłeś.

Robi ręką ruch, jakby łapał coś w powietrzu.

— I ten świat, w którym teraz jesteś… on nie przystaje do tego, w którym żyje większość ludzi.

Nie tłumaczę mu QR-ów ani sieci.

— Ja bym się na twoim miejscu zastanowił nad pomocą.

Schodzimy do domu. W kuchni pachnie kolacją, którą zjadły dzieci. Bella patrzy na nas. Siadamy.

On mówi to samo drugi raz, tylko teraz do niej. Że jestem przeciążony. Że to się nie składa. Że to nie wygląda na chwilowy problem.

Bella słucha. Nic nie mówi.

Wtrącam, że to chwilowe. Że ostatnio dużo się dzieje, że to zmęczenie, że wszystko się nałożyło.

On wstaje. Idziemy do drzwi. W progu odwraca się do mnie.

— Spróbuj jednej rzeczy. Weź jedną rzecz i rób ją przez pół godziny. Bez przeskakiwania.

Przytakuję. Zamyka drzwi.

Układam to sobie. Zmęczenie: od dawna nie śpię normalnie, dni się zlewają. Covid: informacje z każdej strony. System: moje rzeczy znikają z sieci. Maszyny: zaczęły mnie klasyfikować. Jeśli jestem zmęczony, świat jest w chaosie, system filtruje, a maszyny klasyfikują, to wynik jest prosty. To nie jest choroba.

Pomocy nie potrzebuję.

Jednej rzeczy do tego rachunku nie dokładam. Modafinilu. Biorę go od 2015 roku.

← PelikanDemia Lęku →